Nasz Głogów - najświeższe wiadomości z Głogowa i okolic

Informacje lokalne - Głogów, Jerzmanowa, Kotla, Pęcław, Żukowice

"Najważniejsze, aby robić to, co przynosi radość, ale i przy okazji czegoś uczy"

To, że Dariusz Czaja ma wiele pasji, wie każdy. Ostatnio sprawdził się w roli komentatora sportowego. W wieku 14 lat pisał artykuły do lokalnych gazet. Do tego ćwiczył głos, oglądając oraz komentując w domu mecze. Nagrywał się na kasetę i odsłuchiwał, wyłapując błędy językowe. U nas wywiad z radnym, który jeszcze nieraz nas zaskoczy!

Jak Pan się czuł w roli komentatora? Był stres? Przygotowywał się Pan jakoś do tego, czy poszedł na żywioł?

Czułem się bardzo dobrze, choć może sporym utrudnieniem była pogoda. Zresztą swoją zabawę w dziennikarstwo sportowe zaczynałem jako 14-latek. Pisałem artykuły do funkcjonującej wówczas w naszym mieście Telegazety TV Głogów. Ćwiczyłem też swój głos, komentując mecze i inne wydarzenia sportowe w telewizji. Nagrywałem go na kasetę magnetofonową, a później odsłuchiwałem i zwracałem uwagę na swoje błędy oraz lapsusy językowe. Takie ćwiczenia okazały się pomocne w dorosłym życiu, gdzie człowiek wypracował sobie pewne schematy i dziś korzysta się z tego na przykład w wypowiedziach, ale już niekoniecznie związanych ze sportem. Dzięki znajomości futbolu, łatwiej było mi też w młodości pojąć geografię, ponieważ wiele miast i państw kojarzy się z danymi klubami, reprezentacjami. Czasami młodym chłopakom to właśnie powtarzam, kiedy mają problem z zapamiętaniem na przykład europejskich miast.

Jednak zamiast dziennikarstwa wybrał Pan historię.

Tak. Mimo pewnych planów związanych z dziennikarstwem sportowym zdecydowałem się jednak na historię, widząc w niej większe szanse na przysłowiowy chleb. Zajmuję się nią do dziś nie tylko z pasji, ale również zawodowo. A wracając do spotkania, oczywiście, że trzeba było się przygotować. Przede wszystkim ciepło ubrać, a tak na poważnie - o ile zawodników Chrobrego zna się z racji tego, że od lat oglądam każde spotkanie naszego zespołu, to zespołowi gości trzeba było poświęcić trochę czasu. A tego nie było zbyt wiele, ponieważ z powodu warunków atmosferycznych, decyzja o rozegraniu sparingu potwierdziła się przeddzień meczu. Dodatkowe utrudnienie to to, że w składzie gości byli zawodnicy testowani, których personaliów nam po prostu nie podano. Myślę, że poradziliśmy sobie dość dobrze, komentując mecz wraz z Tomkiem Olczakiem. Natomiast sporo ciekawostek, dotyczących bardziej znanych piłkarzy, zna się z wieloletniej obserwacji piłki nożnej, a oglądam wiele spotkań piłkarskich różnych lig, w tym najlepszych europejskich. W przeddzień sparingu miałem okazję obejrzeć dwa spotkania Pucharu Polski oraz mecz Pucharu Anglii. Wiedząc już wtedy, że będę komentował mecz Chrobrego, zwracałem większą uwagę na komentujących te spotkania, jak reagują w trakcie różnych boiskowych sytuacji.

Czy chciałbym Pan powtórzyć przygodę z komentowaniem wydarzeń sportowych?

Jak najbardziej, a okazja ku temu będzie w sobotę 13 lutego, gdy wraz z Tomkiem Olczakiem skomentujemy kolejny mecz sparingowy Chrobrego Głogów ze Śląskiem II Wrocław. Rozgrywka będzie transmitowana przez media klubowe. A co przyniesie przyszłość, zobaczymy. Zawsze jestem otwarty na fajne pomysły, które mogą dać z jednej strony naprawdę wielką frajdę, a z drugiej kolejne cenne doświadczenie.

Co jest następne na liście do spełnienia?

Szczerze mówiąc, nie myślałem nad tym. Pewne rzeczy rodzą się po prostu spontanicznie i nieraz naprawdę fajnie wychodzą. To był akurat piękny przykład działania w kategorii właśnie takiego „spontanu”, czyli: „Spróbujesz? Spróbuję!”. Oczywiście, gdybym był zupełnym laikiem, to jednak nie wiem, czy bym się na takie działanie zdecydował. No i najważniejsze, by robić to, co przynosi radość, ale i przy okazji czegoś uczy. I tego się trzymajmy!

Dziękuję za rozmowę.

Foto: Łukasz Jaremkiewicz

Współpracujemy z: